sobota, 25 marca 2017

Wiosenna motywacja.

Dzień za dniem leci jak szalony. Wskazówki w zegarze nieustannie tykają, a my nawet nie zauważamy, jak czas nam przecieka między palcami.


Co robiłyśmy przez ten czas jak nas tu nie było? Spacerowałyśmy, trenowałyśmy, ćwiczyłyśmy sztuczki, bawiłyśmy się... Ale czy jest tak jakbym chciała aby było? Czy przyłożyłam się w takim stopniu, że byłabym z siebie zadowolona? Otóż niestety nie. Jestem na siebie w pewnym stopniu zła, ponieważ mogłyśmy zrobić dużo więcej przez ten czas. Tyle mówiłam o tym że się bierzemy w garść, zaczynamy coś robić... Ale coś nie wychodzi. Tak jak w poprzednim poście pisałam, pierwszy kwartał tego roku minął nam całkiem dobrze, ale jednak - nie najlepiej. Czy jest coś co chcę zrobić, aby było inaczej?

Główna przyczyna jest w moim braku motywacji. A bo zimnooo, bo mnie boli głowaaa, bo muszę obrobić zdjęciaaa... I tak dalej. Jednak są takie dni, jak dzisiaj, że otrząsam się i zdaję sobie sprawę z tego że muszę zacząć działać. Co mam w planach?

Między innymi częściej używać Endomondo, bo ono daje naprawdę wielką satysfakcję z tego ile się przeszło i aż chce się pobijać te rekordy, dzięki czemu pies ma dłuższe spacery, w różnorodne miejsca. Co do spacerów to chcemy częściej chodzić z innymi psiarzami, urozmaicać je oraz częściej spuszczać Nele ze smyczy. No i oczywiście socjal w różnych miejscach.

Treningi, treningi... Nela jest bardzo nakręcona, lubi to. Czy to ćwiczymy agility (podstawy robimy), frisbee, rally-o, psu sprawia to wielką frajdę. Jednak mamy problem z wymianą zabawek - gdy na początku treningu Nela dostanie jakąś piłkę a później jej proponuję inną to ona ma ją gdzieś (tą którą jej proponuję), woli pierwszą. Ma ktoś jakiś pomysł na to?  Oraz musimy wyćwiczyć bieganie za moją ręką, bez zabawki czy przysmaka w niej.

To tak krótko przedstawione elementy nad którymi się będziemy skupiać w najbliższym czasie. Nie chciałam wszystkiego wypisywać, ponieważ wszystko w sumie się ze sobą wiążę, no i nie chcę za dużo obiecywać - tego jak wyszło dowiecie się w podsumowaniu wiosny (w maju pojawi się taki post).

Dawno nie było tu takiego typu postu jak dzisiaj, więc dodam jeszcze pewną kwestię: nad czym ostatnio pracujemy?



Wczoraj, będąc na mieście, weszłam do Pepco i moim oczom ukazały się pachołki (4 za całe 7 zł!) w dziale z zabawkami dla dzieci. Taka okazja mogła się więcej nie powtórzyć, więc je wzięłam ponieważ teraz coraz bardziej wkręcamy się w obi. Po powrocie do domu postanowiłam z nią poćwiczyć obieganie i jak? Świetnie! Naprawdę bardzo ładnie jej to wychodzi. A obok leży piłka  z kolcami za 10 zł z zoologa (z firmy JK Animals), pies ma na nią szał - choć nie piszczy!

To tyle z tego co chciałam Wam powiedzieć. Szykują się 2 recenzje na bloga (nie powiem czego, zobaczycie sami :D). Mam jeszcze takie pytanie, czy dobrze Wam się czyta moje posty? Bo teraz tak sobie myślę czy ja czasami nikogo nie zanudzam, haha ;). Oraz czy Wam, wraz z wiosną, przychodzi motywacja?



Pozdrawiamy i życzymy miłego weekendu!
Dominika & Nela



Ps. Po opublikowaniu posta zauważyłam, że w niektórych miejscach czcionka się zmniejszyła, w innych zmieniła kolor - nie wiem co się dzieje, nie da się tego zmienić :/ Więc przepraszam za to, może ktoś wie czemu tak się dzieje?

niedziela, 12 marca 2017

Goodbye winter! - czyli jak minęła nam zima

Co prawda jeszcze nie było ostatniego dnia zimy, ale wiosna zbliża się wielkimi krokami, już niedługo będziemy mogli ją powitać. Nareszcie! Szczerze? Miałam już jej serdecznie dość. W końcu zaczną się ciepłe, długie dni. Lecz nie o tym post - bo chciałam Wam opisać co robiłyśmy podczas zimy.


Zacznijmy od grudnia. Myślę, że to był przełomowy miesiąc, a przynajmniej jedno wydarzenie - pierwszy spacer dużą grupą wraz z faktem, że wszystkie psy były większe. Obawiałam się zachowania Neli, na początku się bała, ale gdy ruszyliśmy polubiła się z psami i po chwili bawiła się z nimi biegając bez smyczy. :) Takie coś naprawdę motywuje. Wszyscy byli zachwyceni, haha, "nasza najmniejsza uczestniczka spaceru", ochy i achy.
Brałyśmy udział w akcji "Social Project" (klikając w link przekieruje Ciebie na post podsumowujący go), którą uważam za jak najbardziej udaną.
Dostałam nowy aparat (dla ciekawskich, nie lustrzanka :P), dzięki czemu mogę polepszać swoje umiejętności w fotografii - co prawda na razie średnio się z nim dogaduję, ale mam nadzieję, że będzie lepiej.
Kupiłam parę nowych zabawek (Świąteczne zdobycze).
Poszłyśmy pierwszy raz do sklepu zoologicznego przeznaczonego tylko dla psów, Nela się bała tam wejść ale po chwili się oswoiła i po przekonaniach oraz błaganiach zjadła przysmak z ręki Pani sprzedawczyni. ;) Jest to sklep w moim mieście, bardzo psiolubne miejsce, odwiedzamy je z chęcią!
No i sylwester. Spędziłyśmy go w domu wraz z rodzinką, pies nie był bardzo spanikowany, a o północy poszła do łazienki i tam w spokoju przeczekała najgorsze.


W styczniu oraz lutym głównie spacerowałyśmy (chociaż nie za dużo bo semestr się kończył, trzeba było poprawiać oceny xD), spotkałyśmy parę psiaków i z nimi chodziłyśmy, wykąpałam psa. Znów poszłyśmy do naszego ulubionego zoologa. :) Wyjęłam w końcu frisbee z szuflady i trochę poćwiczyłyśmy, muszę wreszcie kupić więcej dysków aby móc więcej robić w tym kierunku.
Zaczęły nam się ferie pod koniec stycznia. Na początku lutego Nela drapała się ciągle w ucho, bałam się, że to zapalenie ale po wizycie u weterynarza okazało się że z uchem wszystko ok, dostała krople przeciw pasożytom (pchłom itp) i już jest ok.
Kupiłam 2 nowe obróżki, w tym nasz pierwszy półzacisk, oraz następne kilka zabawek (co powieciec na haul zakupowy? :) ). Wygrałyśmy konkurs u Pet Suuplies Polska (w poprzednim poście były zdjęcia nagród), na grupie "Psy <3" - nagroda to obróżka od Falcon - jak dobrze wyglądać z psem, oraz u Irona (mix smaczków). No i dostałyśmy od firmy Fish4Dogs próbki, Neli bardzo zasmakowała zarówno karma jak i przysmaki, oraz karmę Petvita od sklepu Krakvet do testów.
Ogólnie ferie nam minęły dość leniwie, ale zawalam to na pogodę. :P Poszłyśmy na spacer z moją koleżanką której Nela nie zna i super się zachowywała, ani razu nikogo nie próbowała zjeść.
Byłyśmy na stadionie miejskim oraz na miasteczku ruchu, zrobiłyśmy sobie taki "dzień socjalizacji", pies super się spisał.


No i następny oraz ostatni miesiąc, marzec. Jak na razie to głównie spacerujemy (chociaż nie zawsze długo, zależy czy różne czynniki nam na to pozwolą) oraz ćwiczymy aportowanie, wymianę zabawek oraz sztuczki na podwórku. Tydzień temu w weekend było bardzo ciepło, w związku z tym było mega aktywnie, chciałabym żeby każdy weekend tak wyglądał jednak w ten znów się głównie leniłyśmy. :/ Za to wczoraj byłam na zawodach treningowych w Annówce (bez psa) jako obserwator. Ciągle robimy również pracę w rozproszeniach i powiem Wam, że dzięki temu Neli jest już łatwiej się na mnie skupić, choć i tak często zwyczajnie woli robić coś innego ale to da się zrobić.


Podsumowując: zwiększyła się więź między nami, Nela stała się baardzo przytulaśna (nie wiem co miało na to wpływ). Przez zimę większość naszych aktywności stanowiły spacery oraz ćwiczenia, zabawy na podwórku. Jednak były też dni w które dosłownie nic nie robiłyśmy... i tych dni mało nie było. :/
Zima była obfita w zakupy oraz wygrane konkursy. Nauczyłyśmy się parę nowych sztuczek (między innymi hop przez kółko z rąk, trzymanie rzeczy w pysku, obieganie mnie i teraz ćwiczymy przedmiotów). Pies już mniej pilnuje zabawek, gdy powiem puść to ją puszcza i spokojnie mogę ją wziąć i rzucić dalej lub schować, z czego bardzo się cieszę - teraz tylko przenieść to na innych ludzi oraz psy, ahh czuję, że z tym będzie dużo ciężej.
Miałam w planach zrobić zimowy filmik ale niestety nie udało mi się, za to Nela ma niedługo (w kwietniu) urodziny więc na tą okazję na pewno będzie.Powiedziałabym tak: ta pora roku nie była jakaś superekstraświetna, ale nie było też najgorzej; było sporo osiągnięć ale też upadków. Jeden krok do przodu a dwa do tyłu... Główna przyczyna jest w braku mojej mobilizacji do działania, zbyt szybkiego denerwowania się i poddawania no i pogoda również nie była zbyt sprzyjająca, ale w końcu to zima. Wyciągnęłam takie wnioski, że muszę popracować nad sobą a później wszystko pójdzie z górki. Jedynie spokój może nas uratować! :P Jednak nie wszystko stracone, pisanie tego posta dało mi swojego rodzaju kopa motywacyjnego. Mam już kilka planów na wiosnę, mam nadzieję, że wypalą.

Ps. A tak w ogóle co myślicie o tego typu postach? Co Wy na to, że będę podsumowywać tak każdą porę roku (czyli co 3 miesiące), nie zanudziłam Was czasami? ;)

Ps2. - jak podoba Wam się nowy wygląd bloga? Zawdzięczamy go Wiktorii z Rott'n'York, dziękujemy <3

Pozdrawiamy serdecznie!
Dominika & Nela

sobota, 4 marca 2017

Jak wygląda nasza codzienność?

Otóż każdego dnia wstaję o 6:00, aby wyjść z Nelą na orzeźwiający spacer i biegać. Następnie trening sztuczkowy i aportowania, później wracamy do domu i jemy śniadanie.
A tak poważnie... Jeżeli temat Was zainteresował to przeczytajcie dalej, dowiecie się! :D


Dzień szkolny - jako, że mój tata idzie wcześnie do pracy (wstaje o 5) to on rano daje Neli jeść i z nią wychodzi na szybką sikupę. Natomiast ja wstaję przed 7, gdy mam czas - w zimę jeżdżę do szkoły autobusem, a tak to rowerem - idę z psem na dwór zrobić rundkę po okolicy i poćwiczymy sobie jakieś drobnostki. Wiadomo, później czeka mnie szkoła. :/
Zazwyczaj wracam do domu około godziny 15 (dwa razy w tygodniu wcześniej o godzinę - dwie), jem obiad, pakuję torbę lub plecak i idziemy na spacer. Gdzie chodzimy? To zależy. Jezioro, las, miasto, rzeka - mam sporo opcji do wyboru. Staram się, aby trwał chociaż godzinę i abyśmy przeszły minimum 2-3 km. Wtedy robię zdjęcia, ćwiczymy sztuczki, w miarę możliwości puszczam ją ze smyczy i ćwiczymy odwoływanie, bawimy się. Gdy nie mogę tego zrobić, po spacerze idziemy na podwórko i tam to wszystko robimy. Często też po prostu wychodzimy sobie na podwórko aby poćwiczyć. :)
Gdy wracamy do domu, Nela odpoczywa - gdy nie daje mi spokoju to daję jej jakiegoś gryzaka i się nim zajmuje - a ja robię lekcję (i gdy muszę to się uczę) oraz przeglądam Facebooka, blogi. Bywają dni, gdy zajmuje mi to więcej czasu, ale też takie, gdy mniej.  Najczęściej kończę to jakoś pod wieczór, wtedy jemy kolację i po jakimś czasie wychodzimy na wieczorny spacer, koło godziny 20:00. Później to już hulaj dusza - gdy mamy ochotę to sobie coś ćwiczymy, gdy nie to daję psu spokój i sobie śpi.


Dni wolne
- wakacje, ferie, święta, weekendy - czyli to, co najbardziej lubimy. ;) Tu już mamy sporo możliwości na spędzenie dnia.
Tutaj uważam, że bez sensu pisać taki typowy plan dnia, ponieważ każdy jest inny. Zazwyczaj wychodzę z nią wtedy na około 4 spacery (jeden lub dwa długie, zależy - reszta to rundki po okolicy), staram się umawiać ze znajomymi i ich psami aby Nela miała socjal. Uczymy się nowych sztuczek, wychodzimy na zdjęcia, jeździmy w nowe miejsca spacerowe, socjalizujemy się, bawimy - jest tego duuużo. Staram się wyciągnąć frisbee i poćwiczyć z Nelką, robimy również podstawy pod agility oraz rally-o. Teraz nadchodzi wiosna, coraz bardziej się rozwijamy, mamy spoooro planów na ten rok i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować... oczywiście będziecie ze wszystkim na bieżąco :).

Oczywiście nie popadajmy w paranoję - zdarzają się i takie dni, w których pies nie robi kompletnie nic, tylko śpi, je i wychodzi na sikupy - czy to moja choroba, czy zła pogoda, czy moja nieobecność w domu (fizyczna lub duchowa, hahah, czasami tyle nam dają do nauki na następny dzień że szkoda gadać!).

A jak wyglądają Wasze dni? Czy te wolne różnią się dużo od szkolnych? Chętnie przeczytam Wasze wypowiedzi w komentarzach!


Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Nasze codzienne postępowania możecie obserwować na naszym fanpage :) Ostatnio obiecałam, że pokażę Wam nasze nagrody z zajęcia 2 miejsca w konkursie Dog Photo of The Month - paczka doszła w poniedziałek.


Nagrody to: 3 kg karmy Bozita Robur lamb&rice, Darwin the Frog (S) z JW Pets, Good Cuz (S) z JW Pets oraz JW Pets Squeaky Ball (S), gazetę Dog&Sport, naklejki oraz dyplom. Dziękujemy wszystkim za głosy! Bez Was by się nie udało :)
Na razie testowałyśmy tylko żabkę (widać na jednym ze zdjęć w tym poście), robi szał u Neli, pokochała ją. Pewnie z resztą będzie tak samo, ponieważ są piszczące - tyle wystarczy aby zadowolić psa, haha!
Karma będzie leżeć w piwnicy na zapas, ponieważ w tej chwili testujemy pewną inną karmę... :P Za jakiś miesiąc pojawi się tutaj recenzja.


To tyle chciałam Wam powiedzieć, a teraz mam pytanie - macie może jakieś propozycje odnośnie następnego postu? Z wielką przyjemnością się nad nimi zastanowię! :D


Pozdrawiamy!
Dominika & Nela

sobota, 25 lutego 2017

5 śmiesznych zachowań Neli

W dzisiejszym poście poznacie TOP 5 (no, wyszło troszeczkę więcej) śmiesznych zachowań mojego psa. Chyba każdy z Was wie, o co mi chodzi - wszystkie psy mają coś charakterystycznego w sobie, co czyni ich jedynymi w swoim rodzaju. Szczególnie właśnie ich zachowanie i charakter powoduje to, że każdy jest inny.


1. "Mami daaaaaaj!" - Nela podchodzi do mnie i patrzy wzrokiem kota ze Shrek'a. Siedzi tak, wpatruje się. Po chwili ja do niej mówię: "no co chcesz? Pokaż co byś chciała" i wtedy ona albo biegnie do miski i pokazuje mi na nią, albo podchodzi do szafki z zabawkami i nosem ją wskazuje, lub zwyczajnie idzie do drzwi i daje znak że chce wyjść. Nikt jej tego nie uczył, po prostu... jakoś samo tak wyszło.  Przynajmniej wiadomo co pies chce, ale nie powiem, śmiesznie to wygląda. :D


2. "Nie było Cię AŻ 5 MINUT! Ale się cieszę, że wróciłaś!" - czyli wieeelka radość i szał po powrocie do domu z chociażby wyjścia do sklepiku obok... :P Nela nie ma lęku separacyjnego, spokojnie zostaje w domu nawet na długo, ale strasznie się cieszy gdy spotyka mnie po nawet najkrótszej rozłące. Lecz jednak gdy wychodzimy wszyscy z domu ma zwieszoną głowę i ogon, po prostu jest smutna, wie, że zostanie sama.


3. "Co tu smacznego czuję? Eeej, ja też to chcę! DAJ MI!" - czyli wieczny głód. To nic, że dopiero co zjadła pełną miskę karmy, że na pewno nie jest głodna. Widzi że ktoś je i ona też chce. Oduczyła się żebrania, lecz gdy jest np. pizza lub coś innego apetycznie dla niej pachnącego, nie daje spokoju - mamy akompaniament w gratisie do posiłku :P Dzisiaj byłam z nią na mieście, przechodziłyśmy obok jakiejś knajpki z kebabami, na chwilę się odwróciłam a Nela prawie weszła za kimś do tego pomieszczenia. No i męczymy się ze zżeraniem różnych rzeczy na spacerach... Niwelujemy to, bo to może być niebezpieczne. Rysunek idealnie odzwierciedla mojego psa, dziękuję Angelice z grupy PSY. za wykonanie! <3


4. "Płaczesz?  Co.się.stało?! JA CIĘ POCIESZĘ!!!" - wiadomo, zdarzy się że się zdenerwujesz lub płaczesz. Nela w takiej sytuacji podbiega, wskakuje na kolana i liże po twarzy, tak jakby chciała zdjąć te wszystkie smutki, aby na twarzy zagościł uśmiech :).


5. "Nic nie robisz? To ja podejdę i się poprzytulam. Głaskaj mje!" - gdy usiądę sobie na fotelu czy schodach, pies podchodzi, macha ogonem i ładuje się na kolana lub siada obok i się wtula, domaga się głaskania, jest to naprawdę urocze <3 jednak czasami uciążliwe, bo śpieszę się gdzieś, nie mam czasu a tu Nela mi się przymila.

Bonusowa 6
- "idziesz do łazienki? Hej, pójdę z Tobą! Słyszę, że idziesz na górę, już lecę!! Przechodzisz do salonu? Też tam miałam właśnie iść!" - czyli chodzenie krok w krok za mną, jakby była przywiązana sznurkiem. Podobne sytuacje zdarzają się czasami też na spacerze - puszczam ją ze smyczy, a ona idzie obok mnie. Dużo osób tego zazdrości, ale no - chciałabym czasami żeby jednak pobiegała sobie z innymi psami. Na szczęście nie przykleja mi się do nogi na zawsze, musi też sobie pobiegać. Ale jednak zatrzymuje się, ogląda się na mnie i dopiero jak powiem "no, biegaj" to wraca do zabawy.

Bonusowa 7
- "Czy to kałuża?! A FE! Nie dotknę. Me książęce łapki nie mogą się ubrudzić!" czyli gdy idziemy na spacerze i jest możliwość przejścia po suchym, Nela za nic nie przejdzie po kałuży - choćby miała iść po cienkim krawężniku, i tak go wybierze niż zamoczenie łapek :P

Bonusowa 8 - "Ooooo masz piłeczkę? Zrobię WSZYSTKIE sztuczki na raz to mi wtedy pewnie dasz, nie?" Nela baaaardzo się nakręca na zabawki, szczególnie na piszczące, wtedy traci zupełnie mózg i wariuje. :P Dlatego przy sztuczkach wolę pracować z nią na smaczkach.

Bonusowa 9 - Nela w nocy śpi czasami na dole, innym razem u mnie - jak jej pasuje. Jednak nie wolno jej spać na kanapie w salonie (rodzice nie pozwalają). Lecz jak wiadomo "zakazy są po to żeby je łamać" i czasami zdarzy jej się wskoczyć na kanapę a gdy słyszy że ktoś schodzi, słychać tylko *tup tup tup* i piesek leży na swoim miejscu xD.

Bonusowa 10 - "Na spacerze to ja muszę iść pierwsza!" - problem nie pojawia się tyle co na zwykłych samotnych spacerach czy grupowych, lecz na takich na które wychodzimy całą rodziną. Mój brat pójdzie na przód, Nela od razu leci aby go wyprzedzić.


Oczywiście jest jeszcze parę innych rzeczy, ale nie chcę robić z posta tasiemca, może kiedyś zrobię drugą część takiego postu. A czy Wasze psy też przejawiają jakieś zabawne zachowania? Może mają jakieś wspólne z Nelą? Podzielcie się nimi w komentarzu, chętnie poczytam! :)


Dzisiaj taki luźniejszy post bo nic ciekawego się nie dzieje u nas, codzienność - chodzimy na spacery, ćwiczymy, bawimy się. Jeżeli chcecie być na bieżąco z nami to zapraszamy na nasz FANPAGE. ;)

Chciałabym jeszcze wszystkim podziękować za głosy na Nele w konkursie PetSupplies "DOG PHOTO OF THE MONTH - luty 2017", zajęłyśmy 2 miejsce! <3 W przyszłym tygodniu powinna przyjść do nas paczka z nagrodami, oczywiście zdjęcia się tu pokażą. :) Dziękujemy jeszcze raz!

Pozdrawiamy!
Dominika&Nela

sobota, 11 lutego 2017

Koniec ferii

 Koniec sielanki, po tym weekendzie wracam do szkoły. Te dwa tygodnie wolnego miały być takie aktywne, tyle miałam w planach zrobić... A jak wyszło? Przekonajcie się sami. :)


Dużo spacerowałyśmy. Do lasu, nad jezioro, do miasta... Różnie :) Łącznie przeszłyśmy w całe ferie ok 41 km (nie używałam endomondo podczas każdego spaceru, więc trasy podliczyłam sobie na google mapie, haha). Nie jest to jakoś dużo, stać nas na więcej, ale miała na to wpływ niekorzystna pogoda. :( Przez to nie zrobiłam tez za dużo zdjęć, ale parę wyszło ładnych, na szczęście. Prawie przez całe ferie było szaro, zimno, padało... A teraz, gdy idę do szkoły to ma się rozpogodzić. Jak żyć, panie prezydencie?

Nie ma sensu opisywać tych spacerów bo niestety (ubolewam nad tym) nie udało nam się umówić z żadnymi znajomymi psiarzami na spacer. Za to opiszę jedną z ważniejszych tripów jest ta do sklepu zoologicznego. Z Nelą pierwszy raz szłam do niego (jest to sklep przeznaczony tylko dla psów, nie sprzedają tam zwierząt, najlepszy w mieście! <3), bałam się, jak będzie reagować. Na początku panicznie chciała wyjść, strasznie się denerwowała podczas gdy ja wybierałam przysmaki, ale po chwili się przyzwyczaiła i nawet zjadła ciastka z ręki pani sprzedawczyni. :) Kupiłam przysmaki Zoolove (kosteczki, treserki) oraz 2 połówki nogi wieprzowej z Alpha Spirit. Zdecydowanie musimy tam częściej chodzić! W drodze powrotnej spotkałyśmy dziewczynę ze sznaucerem, poznałyśmy się i kawałek poszłyśmy razem z nimi w kierunku domu.

Ogólnie z kwestią spacerową nic ani się nie pogorszyło, ani nie poprawiło przez te dwa tygodnie. Nela ładnie idzie obok przechodniów, jednak czasami jeszcze zdarzy jej się rzucić na rower (teraz rzadko je spotykamy, zapomniało jej się, że nie wolno ich gonić...), pracujemy ciągle nad tym. Dzisiaj byłyśmy na 5 km spacerze na drugą stronę jeziora z moją koleżanką, Nela na nią dobrze zareagowała, nikomu się nie stała krzywda - sukces :P




Polepszyła się nasza praca, budowałyśmy mocniejszą więź, polepszałyśmy relacje. Oczywiście nadal to robimy. Bardzo spodobało nam się rally-o, ćwiczymy sobie pewne elementy i powiem szczerze - wciągnęłam się w to.  Zima, zamarznięta ziemia, pies ma skakać po dekiel - nie bardzo, biegać po torze - też nie zbyt, biegać po tym lodowisku też ciężko, więc wzięłyśmy się za takie, o, posłuszeństwo. Kiedyś myślałam że to jest nudne, na pewno Nela nie będzie chciała takiego czegoś robić, szybko jej się znudzi, spróbowałam iii... zaskoczenie! Obie to bardzo lubimy i myślę, że będziemy rozwijać się w tym kierunku, bo na razie robimy takie podstawy.

Utrwalałyśmy sztuczki - te, które umiemy i te, których się dopiero uczymy. Jak nam wychodzi? Całkiem dobrze, zobaczycie na zimowym filmiku (o ile mój aparat będzie chciał ze mną współpracować podczas nagrywania).

Jeszcze nie tak dawno źle się nam wspólnie pracowało. Nela czegoś nie chciała robić, ja się wewnętrznie denerwowałam, ona odchodziła i już nie chciała przyjść a we mnie się aż gotowało - ze złości na samą siebie, bo zepsułam to, nad czym tak długo pracowałyśmy. Nelka się szybko zgasza - gdy czuje, że ja się denerwuje, to odchodzi kawałek, kładzie się i już nie chce nic więcej robić. Muszę też poprawić motywacje, swoją i psa - poczytam o tym parę artykułów i będziemy ćwiczyć.



Kupiłam Neli nowe obroże - półzacisk w słoniki, oraz odblaskową obrożę na klamrę z RedDingo. Dobrze się sprawdzają, oraz bardzo ładnie wyglądają na Neli. Jedynie półzacisk jest trochę za szeroki, ale da się przeżyć. :P Przepraszam Was za jakość tego zdjęcia i ogólnie jego całokształt, ale było robione telefonem na szybko, a nie zrobiłam aparatem zdjęcia tej obroży.
Kupiłam też coś jeszcze - 3 piłeczki na grupowym zamówieniu, ale jakie...? To dowiecie się, jak je w końcu odbiorę. :D



W końcu się zebrałam i upiekłam Neli ciastka wątróbkowe. Robiłam je pierwszy raz i wyszły bardzo dobrze! Dużo ich wyszło, więc część zamroziłam (bo by się zepsuła) a część leży w pudełku w lodówce. Nela za nimi szaleje, są półwilgotne, mięciutkie i ładnie pachną (nawet dla mnie), więc pewnie jeszcze nie raz je zrobimy.           



PODSUMOWUJĄC - niestety nie wykorzystałam ferii w 100% między innymi przez to, że pogoda była jaka była. Za to:
- zaczęłyśmy przygodę z nowym sportem, który nas zafascynował,
- wpadło parę nowych rzeczy do nas,
- zmobilizowałam się do upieczenia przysmaków,
- zrobiłam parę zdjęć, z których jestem zadowolona,
- polepszyły się moje relacje z psem
- oraaaz zajęłyśmy 2 miejsce w konkursie u Irona :), dziękujemy i jesteśmy ciekawe nagrody!

Ogólnie to jestem z nich dość zadowolona, szkoda jednak, że ferie są takie krótkie... Mogłyby trwać chociaż miesiąc, bo takie 2 tygodnie to szybko zlecą.
A Wy jak oceniacie tegoroczne ferie? A może dopiero je zaczynacie?


Pozdrawiamy!
Dominika&Nela